Lajkonik oczami laika [wideo]

autor: Piotr Wierzbowski
0
(0)

Kiedy pierwszy raz zawitałem na pogórzach, aby objechać z Marcinem Grudzińskim wstępnie wyznaczoną trasę Ultra Lajkonika, wiedziałem o tym miejscu tylko tyle, że to nie góry. Co sprawiło, że zakochałem się w pogórzach i dlaczego zdecydowałem się zrobić tam ultramaraton otwarcia sezonu 2022?

Góry to, czy nie góry?

Będziesz zadowolony, mówił Marcin. Będzie fajnie, podobnie jak u Ciebie na Kaszubach – raz w górę, raz w dół. Zapomniał tylko dodać, że w majówkę może być śnieg (zdradził tę informację później 😉). Również nieco później dowiedziałem się, że w przeciwieństwie do Kaszub, klocki hamulcowe jakoś szybciej zużywają się właśnie w tej części Polski.

Pomimo tych drobnych niedogodności, pogórza objawiły się przede mną jako idealna miejscówka do jazdy na gravelu – zarówno tej rekreacyjnej, jak też do ścigania się. Jak już zdobędziecie szczyt, widoki są dookoła głowy! Jak trzeba zjechać, to z jajem (i czasami z duszą na ramieniu). A na dole czekają na Was restauracje z pysznym jedzeniem… No dobrze, tak mniej więcej co 100 km. 😎 Zresztą takie było nasze założenie przy projektowaniu i objeżdżaniu trasy – ma być pięknie, góra-dół i raczej poza cywilizacją. Ominęliśmy więc większe miasta, prowadząc trasę przez leśne dukty, zrywkowe szutry, czy klimatyczne wioski pogórzy. Na drodze napotkacie też swojego Chrystusa (coś jak w Rio, tylko delikatnie niższy) i osobistą Golgotę (ta na pewno pozostanie w pamięci i w udach! 😆). Ale po kolei…

Pogórza są oszałamiająco piękne!

I do tego mają niepowtarzalny klimat! To była moja pierwsza refleksja, kiedy samochodem wracałem z kilkudniowej rowerowej przygody.

Mówi się, że jedno zdjęcie może oddać więcej, niż wiele słów. Klimatu pogórzy nie da się oddać w krótkim tekście, a przynajmniej ja nie czuję się na siłach, żeby to zrobić. Dlatego kiedy jeżdżę, to staję. I robię zdjęcia.

W ten oto sposób, po kilkukrotnych przejazdach po drogach i bezdrożach pogórzy: Rożnowskiego, Wiśnickiego, Ciężkowickiego i Strzyżowskiego, zdecydowaliśmy się z Marcinem na konkretne działanie. Cel: stworzyć arcy ciekawy maraton otwarcia sezonu w miejscu, które jest dla większości ni to górami, ni to wyżyną.

"To piękno trzeba pokazać innym!"

To były nasze słowa, kiedy wycinaliśmy (tak, usuwaliśmy) kolejne kilometry i zastępowali innymi, aby trasa mogła spełniać wymogi tak zwanej definicji gravelowej wyrypy, ale wciąż w pełni przejezdnej, mającej flow, pozwalającej skupić się na widokach, a nie walce z terenem.

Ale nie myślcie, że Ultra Lajkonik to bułka z masłem…

Widok w stronę południową w pobliżu Brzanki

„Krótki film o Lajkoniku”

Początkowo obawiałem się, że Marcin będzie irytować się moim powolnym, metodycznym stylem pracy. Więcej postojów i focenia, niż długodystansowej jazdy. Szybko przekonałem się, że sa chętnie wskazuje okazje na zdjęcie. Co więcej, z chęcią pozuje, by dodając „element ludzki” pokazać miejsca, w których mordki cieszyły nam się bez powodu, od samego rozglądania się wokół.

Tak nam się to podobało, że zadzwoniliśmy po Przemka vel Koło Łodzi, który jak zawsze z klasą nakręcił krótką relację z jednego z objazdów.

Maraton otwarcia

Lajkonik to pierwszy długodystansowy maraton sezonu. I jeden z trudniejszych w całym roku. Dlatego trasy są dwie, ale żadna nie daje forów. Po prostu jedna jest krótsza (197 km), więc cierpienia jest mniej (3 922 m przewyższeń). Mniej też widoków i satysfakcji.

Długa trasa to krótka x2,5 (dystans 443 km) oraz x2,5 (8 993 m przewyższeń).

Ile szutru w gravelu?

Coraz więcej osób rozumie gravel jako styl jeżdżenia, czy wręcz styl życia. Jednak dla wszystkich, którzy mają analityczną naturę i lubią znać szczegóły, przeanalizowałem trasę pod kątem jej „szutrowości”.

Ultra Lajkonik nie będzie najbardziej szutrowym wyścigiem w Polsce. Zazwyczaj słysząc to, można spodziewać się tak zwanych ujebów. Ale na pogórzach miejsca szutrów zajmują… nawierzchnie bitumiczne. Tak, szutry są asfaltowane. To absolutnie zrozumiała polityka władz samorządowych, z której cieszą się oczywiście mieszkańcy. Nam pozostaje wyszukiwać tyle gravelowych nawierzchni, ile tylko się da i połączyć je w logiczną całość.

Dlatego wyznaczając trasę przyjęliśmy doktrynę, że trudne terenowo fragmenty minimalizujemy. Jeśli nie ma szutru, są lokalne, wąskie asfaltowe drogi dojazdowe. Jeśli tych zabraknie, są leśne dukty i szlaki rowerowe. W ostateczności ich miejsce zajmują leśne ścieżki. Ale i te zostały przez nas wielokrotnie sprawdzone pod kątem przejezdności.

Zaraz, zaraz! Nie tylko przez nas!

Nasi tu byli!

Aby sprawdzić wyniki naszej pracy i uzyskać zewnętrzne spojrzenie na Lajkonika, zaprosiliśmy jesienią Michała Góździa (ETNH), Dorotę Juranek (Mamba on Bike), Łukasza Tawkina i Piotrka Jasia na objazd krótszej wersji trasy.

Największe wrażenia zrobiły (kolejność jest ważna! 😉): przewyższenia/podjazdy, widoki, wieczorna biesiada na Brzance oraz surowy, lecz przyjazny klimat ośrodka Stalownik.

Oprócz obejrzenia licznych zdjęć dokumentujących piękno pogórzy, możecie przeczytać relacje z tego przejazdu.

Artykuł Michała Góździa
Artykuł Mamby
Wpis Łukasza

Dwie drogi krzyżowe do wyboru, Golgota i Chrystus w pakiecie startowym.

Dla osób wrażliwych na punkcie symboli religijnych od razu przedstawiam wyjaśnienie – powyższy nagłówek nie jest prowokacją. Mieszkańcy pogórzy mają zwyczaj umieszczać symbole religijne wokół szczytów i bezpośrednio na nich. Z tego powodu, oprócz niezliczonych kapliczek na rozdrożach polnych i szutrowych dróg, jadąc po trasie Lajkonika można napotkać całe drogi krzyżowe. W zależności od wybranego dystansu, zawodnicy trafią na nie w różnych miejscach. Ultrasi pojadą śladem drogi krzyżowej na Liwocz (562 m.n.p.m.), na którego szczycie dumnie stoi 18-metrowy krzyż.

Zmagający się z dłuższą trasą będą mieli też ciekawą atrakcję architektoniczną. Na ich trasie znajdzie się Pomnik Chrystusa Króla w Małej. Ta monumentalna – jak na małą miejscowość, nad którą rozpościera ręce – statua, ma 17,5 m wysokości i zanim można będzie podziwiać ją z bliska, trzeba będzie wdrapać się kilkadziesiąt metrów.

Mniej zaawansowani ultrasi lub ci, którzy gorzej przetrenowali zimę, mogą wybrać 200-kilometrową pętlę. Tylko czy warto tracić tyle pięknych okoliczności przyrody dla 250 km oszczędności? 😉

Wszyscy jednak zmierzą się z podjazdem, który nazwaliśmy nieoficjalnie „Golgotą”. To wyzwanie ma swój początek w Łęgach za Górą, w stronę Kaweczkówki. To niespełna 2-kilometrowy odcinek asfaltowej drogi, przechodzącej w szutrówkę. Niby nic nowego, szczególnie jak na Lajkonika. A jednak zgodnie stwierdziliśmy, że ten podjazd stanowi nie tylko wyzwanie fizyczne, co mentalne. Kiedy w połowie drogi, przy 24-procentowym wniosie, wydaje się, że koniec jest już za zakrętem, po wyjściu z łuku… wyłania się prosta po horyzont. Oczywiście ostro pod górę. Nagrodą są dalsze widoki i szutrowy „premium” przez las. Ale, jak to w życiu, na nagrodę trzeba zapracować. Tym bardziej, że u podnóża góry znajdziecie sklep spożywczy, jeden z niewielu na trasie, więc nie ma mowy o tym, żeby nie zatankować bidonów – i nie dodać masy do dźwignięcia na szczyt!

Jedni wjadą na „Golgotę” młynkując, inni wejdą. Ale znajdą się tacy, którzy poczują wyzwanie. Dla wszystkich stworzymy segment na Stravie, abyście mogli mieć porównanie jak Wam poszło. To jak? Wchodzicie, czy wjeżdżacie na tę górską premię? ⛰

💡 UWAGA
Na trasę trzeba zabrać ze sobą zapasowe klocki hamulcowe. Co najmniej jeden komplet! TO WYMAGANIA REGULAMINOWE!

Szczegóły trasy można znaleźć tutaj.

Sklepy, noclegi, infrastruktura

Baza zwodów

Nie ma to jak dobre miejsce na start. Ośrodek Wypoczynkowy Stalownik spełnia te wymagania. Niezawodna Pani Ela już wynajęła zawodnikom pulę miejsc noclegowych na specjalnych warunkach. Tamtejsza kuchnia zadba nie tylko o dobre, pożywne śniadanie przed startem, ale też zapewni posiłek regeneracyjny po powrocie z trasy. Jest już miejsce na ognisko, gdzie będzie można degustować pyszne piwo bezalkoholowe z rzemieślniczego browaru Piwojad. Wójt Gminy Gródek nad Dunajcem zapewni miejsca parkingowe, których na terenie Stalownika brakuje. Całości dopełni piękny widok na Jezioro Rożnowskie.

Widok na Stalownik z Jeziora Rożnowskiego

Sklepy na trasie

Startujący w Lajkoniku muszą wziąć pod uwagę fakt, że trasa często prowadzi przez dzikie tereny, z dala od cywilizacji. Owszem, ślad zawija nieraz do wiosek, ale szczególnie wieczorami lokalne sklepiki mogą być zamknięte. Tym bardziej, że Ultra Lajkonik 2022 odbędzie się w majówkę. Przeanalizujcie więc mapy, zaplanujcie popasy i miejsce na uwadze, że szczególnie przy takim poziomie trudności nie ma żartów z odżywianiem i nawodnieniem.

Są odcinki, gdzie znajdziecie sklep co kilka, kilkanaście kilometrów. Ale są również obszary, gdzie trzeba zatankować na kilkadziesiąt kilometrów.

Restauracje i noclegi

Limit czasu dla dłuższego dystansu wynosi 90 godzin i spokojnie pozwala pokonać trasę za dnia. Korzystanie z noclegów nie tylko pozwala bezpiecznie cieszyć się walorami trasy i widokami, da również czas na regenerację po ciężkim dniu.

Na trasie jest kilka punktów, w których można zjeść i przenocować. Najbardziej charakterystycznym jest schronisko na Brzance. Na 200. km trasy znajduje się Bar Jaś, położony obok wyciągu i stoku narciarskiego. Warto jednak pamiętać, że liczba miejsc w tych lokalizacjach jest ograniczona i na pewno nie pomieści wszystkich zawodników w jednym czasie. Pamiętajcie również, że regulamin zawodów zabrania rezerwacji noclegów na trasie przed startem i obsługa schroniska o tym wie.

Przy trasie znajduje się pewna liczba agroturystyki. Warto zrobić research i przygotować zawczasu namiary na te miejsca.

Nie wiem, jak Wy, ale ja lubię w gravelowym ultra element zaskoczenia. Poza tym, nawet jeśli planowanie jest wskazane, warto wykonać je samodzielnie. To jak nauka przez robienie ściągawek – sprawdzisz gdzie są sklepy i noclegi, będziesz mieć lepsza świadomość przed startem i w trakcie zmagań. Tak jest lepiej. Ściągi ode mnie nie będzie. 😎

Warto za to skorzystać z bazy wiedzy na Rezerwacie Przygody! 👇

👇 Te artykuły mogą Cię zainteresować 👇

Podsumowanie

Nie mamy wpływu na pogodę, ale mieliśmy z Marcinem wpływ na trasę. Dlatego jestem pewien, że po najbliższej majówce nie będę jedynym laikiem, który w niewyjaśniony, wręcz magiczny sposób zakocha się w pogórzach.

To miejsce zachwyca i wymaga jednocześnie. Może niszczyć i odbudowywać morale. I to właśnie czyni je idealnym na sprawdzenie własnych sił i głowy na początek sezonu 2022.

To z kim widzimy się w majowy weekend? Zapisy na Lajkonika otwarte są do 25 kwietnia.

PODOBA CI SIĘ? DAJ ZNAĆ INNYM 👇
Facebook
Email
WhatsApp
DZIĘKUJĘ! 👍

Zobacz trasę Lajkonika

Przydatne linki

Strona wydarzenia: ultralajkonik.pl
Najbardziej aktualna trasa: ultralajkonik.pl/trasa/

ULTRAdventure.pl

Rezerwat Przygody na Instagramie
Rezerwat Przygody na YouTube
Rezerwat Przygody na Stravie

Widok z Kokocza (434 m.n.p.m.) w stronę południową. W tle Liwocz, który zawodnicy zdobędą w dalszej części trasy.

Podobał Ci się artykuł? Dodaj swoją ocenę!

Kliknij, aby ocenić

Średnia ocena 0 / 5. Liczba głosów 0

Dodaj pierwszą ocenę!

Dodaj komentarz

You may also like